Zimowy deficyt światła to podstawowa trudność, z którą muszą zmierzyć się rośliny. Nawet gatunki uważane za cieniolubne zaczynają walczyć o każdy promień słońca. Umieszczenie roślin jak najbliżej okien — najlepiej południowych — to jedno z najprostszych, a jednocześnie najbardziej efektywnych działań. Zimą warto odsłonić okna z dekoracji i zasłon, zastąpić ciężkie firany lżejszymi i częściej czyścić szyby, ponieważ brud skutecznie blokuje światło. W mieszkaniach o słabym dostępie do słońca świetnie sprawdzają się lampy LED dla roślin, które pozwalają regulować długość dnia i zapobiegać wyciąganiu się pędów. Doświetlanie jest szczególnie przydatne dla monster, fikusów, alokazji czy strelicji — gatunków światłolubnych, które w zimie łatwo tracą siły.
Podobnie istotna jest temperatura. Chociaż większość roślin domowych dobrze czuje się w standardowej pokojowej temperaturze, to jednak zimą często cierpią z powodu różnic między ogrzewanym wnętrzem a zimnym parapetem. Doniczki stojące bezpośrednio na chłodnym kamieniu lub betonie mogą przechłodzić korzenie, co prowadzi do ich gnicia. Dobrym rozwiązaniem są maty korkowe, drewniane podstawki albo po prostu przestawienie roślin nieco wyżej. Podczas wietrzenia domu, typowego dla sezonu grzewczego, warto chronić rośliny przed ostrym uderzeniem mroźnego powietrza, przestawiając je na kilka minut w głąb pomieszczenia. Przeciąg potrafi w jedną chwilę zniszczyć delikatne liście, zwłaszcza u tropikalnych gatunków.
Wilgotność powietrza zimą spada drastycznie i w wielu mieszkaniach osiąga poziom charakterystyczny raczej dla pustyni, nie domowej dżungli. A przecież większość roślin doniczkowych pochodzi z lasów równikowych, gdzie wilgotność utrzymuje się powyżej 60%. Nic dziwnego, że zimą tak chętnie podwijają liście, schną na końcach lub łapią przędziorki. W takich warunkach warto korzystać z nawilżacza, ale jeśli nie jest to możliwe, można ratować sytuację sposobami naturalnymi, takimi jak podkładki z wodą i keramzytem, ustawianie roślin w grupach czy częstsze zraszanie gatunków lubiących wilgoć. Warto jednak pamiętać, że nie wszystkie rośliny domowe tolerują zraszanie — alokazje, rośliny owłosione i wiele fikusów woli, by utrzymywać wilgotność w powietrzu, a nie na liściach.
Jednym z kluczowych aspektów zimowej pielęgnacji jest odpowiednie podlewanie zimą. Wiele osób popełnia błąd podlewania roślin tak samo jak latem, co może prowadzić do szybkiego przelania. Zimą rośliny zużywają mniej wody, a ich podłoże schnie wolniej, dlatego podlewanie powinno być rzadsze i bardziej przemyślane. Ziemię warto zawsze sprawdzić palcem lub miernikiem wilgotności, a wodę podawać dopiero wtedy, gdy wierzchnia warstwa dobrze przeschła. Woda powinna być letnia — zimna woda prosto z kranu może zaszkodzić korzeniom. Kaktusy i sukulenty wymagają podlewania co kilka tygodni, podczas gdy monstery, epipremnum czy fikusy zwykle co kilkanaście dni. Paprocie, mimo spoczynku roślin, wymagają większej uwagi, ponieważ nie tolerują całkowitego przesuszenia.
Warto również wspomnieć o zimowym czyszczeniu liści. Kurz zbierający się na powierzchni liści ogranicza fotosyntezę, a zimą rośliny i tak mają utrudniony dostęp do światła. Delikatne przecieranie wilgotną ściereczką co kilka tygodni działa jak mały zabieg pielęgnacyjny — rośliny wyglądają świeżej, a ich liście mogą pracować pełną mocą. Paprocie i rośliny o delikatnych liściach lepiej czyścić pędzelkiem, aby ich nie uszkodzić.
Zimą szczególnie ważne staje się również zapobieganie chorobom i szkodnikom. Wysoka temperatura połączona z niską wilgotnością to idealne warunki dla przędziorków, które potrafią pojawić się w kilka dni. Warto więc nie tylko zwiększać wilgotność, lecz także regularnie oglądać liście — zwłaszcza ich spód — i reagować natychmiast, gdy tylko zauważymy pajęczynki lub biały osad. Pomocne są ekologiczne środki: mydło potasowe lub olej neem. Jeśli jednak już zmagamy się z inwazją robali to sięgamy raczej po środki chemiczne, które mocniej i szybciej zadziałają na nasz problem. Zimą każda roślina jest bardziej wrażliwa, dlatego nie należy odkładać żadnej reakcji na później.